Nauka angielskiego w Polsce


- dlaczego to takie trudne

Jeżeli chodzisz do szkoły, w której uczysz się języka angielskiego przez 4 godziny w tygodniu, a później opuszczasz mury tej szkoły i dalej nie jesteś zadowolony z własnych kompetencji językowych? To proste - winna jest właśnie szkoła.

Absolwenci szkół średnich w Szwecji kończą odpowiednik naszego liceum potrafiąc bez problemów mówić po angielsku. Wszyscy. Czy nie można szwedzkiego modelu zaimplementować w szkole? Można, ale to niestety nie wszystko. Szwedzi bowiem uczą się angielskiego od kołyski. Dzieci oglądają bajki po angielsku, młodzież ogląda filmy po angielsku nawet w telewizji - zupełnie tak, jak w polskich kinach, z napisami. A w Polsce idzie się do kina na dubbingowany film! Kto tak bardzo nas nienawidzi, że nawet tutaj niweczy nasze szanse na spotkanie z językiem obcym?!

Skoro nie tylko szkoła, winny jest system! System utrudnia cały proces nauki. Dzieciom serwuje się bajki po polsku. Jedyną opcją dla rodziców jest zakup pakietu satelitarnego. Ale dlaczego dostęp do takich opcji musi być tak sztucznie ograniczany?

Gry komputerowe - młodzież jest przyssana do ekranu przez cały wolny czas, a gry wydaje się w polskiej wersji językowej. Czy to nie jest praca nad językowym kalectwem? Jedynym ratunkiem są duże produkcje, w których rozgrywka dostępna jest online w trybie multiplayer. Dlaczego? Bo w takim trybie gracz musi komunikować się z innymi graczami z całego świata, a językiem wspólnym jest angielski. Niech żyje TeamSpeak!

Big Milk, McDonald's milk shake, Battlefield, Heroes, X-Factor, Jackass, Top10, Top One, 7Up, Prince Polo, Milky Way, Hook, Ocean's eleven, No Doubt, Sting, Jeep Renegade, The Sopranos, The Doors, coffee shop, joint, Aquafresh, Toy Story, Must be the Music, Voice of Poland, Johnnie Walker - gdyby Angielski był w płynie, cała Polska już dawno byłaby zalana. Angielski jest wszędzie. W Polsce można go chłonąć przez skórę, wystarczy chcieć.

Cały sekret kompetencji w danym języku leży w płynności użycia, a nie w ilości zdobytej wiedzy. Powtarzanie miliona słówek jest świetnym ćwiczeniem pamięci, ale nie bardzo rozbudowuje kompetencję językową. Bardziej właściwe jest poznawanie wielu struktur i odkrywanie gramatyki na podstawie mniejszej ilości słów, budują w ten sposób podstawę, strukturę na której będziemy mogli oprzeć nasz rozwijający się z czasem słownik.

Kluczem do kompetencji jest praktyka. Praktyka (nawet szkolna) powinna być nastawiona na celowość użycia języka. To znaczy, języka powinniśmy się uczyć w określonych sytuacjach, w których jest on nam niezbędny do rozwiązania problemu. Łatwiej zapamiętamy słówka i struktury, gdy będziemy się ich uczyć w konkretnej sytuacji. Stąd bierze się struktura sprzedawanych na każdym kroku rozmówek angielskich. Na tej podstawie tworzy się kursy angielskiego (np. BBC). Zamiast uczyć się miliona słówek licząc na to, że kiedyś się nam przydadzą, lepiej nauczyć się trzech czy czterech i natychmiast z nich skorzystać.

Praktyka czyni mistrza, więc jeśli ktoś chce mówić po angielsku - musi mówić po angielsku! I tu tkwi cały błąd systemu. Zwłaszcza szkolnego. Jeżeli chodzisz do szkoły, w której poświęca się dużo czasu na konwersacje po angielsku, jesteś szczęściarzem, zazwyczaj to ostatnia rzecz, na którą najczęściej akurat brakuje czasu.

Dlaczego w Polsce jest trudno? Najczęściej dlatego, że większość kolegów i koleżanek nie ma ochoty na naukę języków obcych, a szkoła lubi równać w dół. To chyba największa przeszkoda i najtrudniejsze zadanie - pokazać rówieśnikom, że mi się chce, że chcę się czegoś nauczyć. A stres związany z tym, że po chwili faktycznie możemy czymś innym zaimponować? Dla niektórych jest nie do pokonania. Bez tego, nie da się w Polsce nauczyć języka obcego. Silna wola i otaczanie się ze wszystkich stron językiem angielskim - filmy, muzyka, ćwiczenia, konwersacje, książki, gazety, telewizja. Jest tego dużo i z czasem na pewno nauczymy się w tym pływać. Nie masz tego wszystkiego? Skup się na tym, co masz i do dzieła!